Powrót Alana Joyce’a.

Trzy lata po opuszczeniu Qantas były dyrektor generalny zagłębia się w swoją przeszłość. Pisze książkę zatytułowaną „Przepraszam, nie przepraszam” („Przepraszam, ale nie przepraszam”). Sam tytuł mówi sam za siebie. To nie są przeprosiny. To jest ochrona. Uzasadnienie działań niezgodnych z prawem, nieetycznych i szkodliwych dla biznesu.

Przyznaje się do błędów. Z pewnością. Ale przedstawia je jako taktykę przetrwania.

Pandemia Covid-19 nie miała precedensu. Linie lotnicze zaledwie od kilku tygodni znajdowały się na krawędzi bankructwa. Lobbował przeciwko zakrojonym na szeroką skalę rządowym programom pomocowym, aby wykończyć swojego konkurenta, Virgin Australia. Podjął trudne decyzje. Bezwzględny. „Będzie więcej właściwych decyzji niż złych” – mówi. To jest jego mantra. Nie „przepraszam”, ale „przeżyliśmy”.

Czy to jest przywództwo? A może korporacyjna samozachowawczość przebrana za bohaterstwo?

Zobaczmy, co właściwie zrobił. I którego nadal broni.

Loty fantomowe i skradzione pieniądze

Czy Qantas ukradł pieniądze klientów? Z prawnego punktu widzenia tak.

Linia lotnicza nie dopełniła swoich obowiązków w zakresie zwrotu pieniędzy za odwołane loty. Zamiast tego namawiał pasażerów do uzyskania kredytów na loty. Proces zwrotu pieniędzy został utrudniony. Podróżnych wprowadzono w błąd, wierząc, że jedyną opcją są pożyczki.

Pytanie o cenę? Umowa o wartości 105 milionów dolarów australijskich z konsumentami na początku tego roku. Qantas powiadamia teraz pasażerów, że od początku przysługiwali im prawo do zwrotu gotówki. Linia lotnicza zdefraudowała te pieniądze. Przez lata.

Ale było gorzej.

Sprzedawali bilety na loty, o których wiedzieli, że nie odbędą się.

Joyce utrzymuje, że nie było to zaplanowane oszustwo. Zmieniły się harmonogramy i zapanował chaos. Kierownictwo wyższego szczebla wiedziało jednak, że odwołane loty odbyły się zgodnie z harmonogramem. W dalszym ciągu sprzedawali bilety na loty, które zostały uziemione, do sierpnia 2023 r. Część z nich zaplanowano na maj 2024 r.

Dlaczego?

Przepływ środków pieniężnych.

Sprzedając te loty widmo, Qantas zbierał pieniądze od klientów, którzy mogliby przejść na inne linie lotnicze. Zatrzymali pasażerów, którzy w obliczu odwołań tuż przed odlotem poczuli się uzależnieni. Te nadwyżki zysków nie zostały wykorzystane na modernizację systemów. Zostali z nimi.

Inne linie lotnicze zrobiły to samo. Zjednoczony. JetBlue. Lufthansa. Joyce zwraca na to uwagę. „Wszyscy zachowywali się agresywnie”.

Ale Qantas został złapany. A szkody były specyficzne właśnie z powodu decyzji ich przywództwa.

Nielegalne zwolnienia

Australijskie przepisy dotyczące zatrudnienia są złożone. Ale istnieje. Qantas to złamał.

Podczas pandemii Joyce i jego zespół nielegalnie zlecili outsourcing 1820 pracownikom naziemnym. Ładowarki ręczne. Sprzątaczki. Funkcjonariusze bezpieczeństwa. Pracownicy ci zostali zwolnieni z naruszeniem ich praw i prawa.

Joyce przyznaje, że to był błąd. „Gdybym spojrzał wstecz, postąpiłbym inaczej”.

Spędził lata walcząc z tą decyzją sądu. Sprawa dotarła do Sądu Najwyższego. Kosztowało to linię lotniczą ponad 200 milionów dolarów australijskich w postaci odszkodowań i kar. Rekordowa kara w wysokości 90 milionów dolarów.

Sędzia Sądu Federalnego Michael Lee nie złagodził języka. Nazwał wyrzuty sumienia Qantasa „teatralnymi”. Powiedział, że „nie był to właściwy rodzaj przeprosin”.

Joyce opisuje batalię prawną jako „odcięcie własnej ręki”.

To jest błędne. Pracownicy stracili środki do życia. Firma straciła reputację. Joyce żałuje tylko, że trafiło to na sprawozdania finansowe.

Sprzedaż udziałów

A teraz o pieniądzach.

W czerwcu 2023 r. Joyce sprzedała akcje Qantas za 17 mln dolarów australijskich.

Kilka tygodni później Australijska Komisja ds. Konkurencji i Konsumentów (ACCC) wszczęła publiczne dochodzenie w sprawie skandalu związanego z odwołaniem lotu. Konsekwencje prawne, polityczne i reputacyjne spowodowały gwałtowny spadek cen akcji.

Joyce mówi, że z perspektywy czasu zmieniłby tę sprzedaż.

Zarząd obniżył później jego wypłatę za rok finansowy 2023 o 9,26 mln dolarów australijskich. Anulowali jego akcje o wartości 8,36 miliona dolarów. Qantas stwierdził, że jego kierownictwo wyrządziło „znaczną szkodę” interesariuszom.

Nazywał to odpowiedzialnością.

Jednak Joyce za swojego panowania zarobił już ponad 100,8 miliona dolarów australijskich. Otrzymał długoterminową płatność motywacyjną po odreagowaniu zapasów. Odszedł na emeryturę dwa miesiące wcześniej. Teraz sprzedaje wspomnienia.

Qantas pod rządami Joyce’a: historia niskiej wartości dla klienta

Obsługa klienta upadła pod rządami Joyce’a.

Lobbował za protekcjonizmem. Faworyzował polityków i ich rodziny. Ceny biletów pozostały wysokie. Wybór jest niewielki. Zablokował rozwój lotów Qatar Airways do Australii.

Opóźniał wymianę samolotów. Do tego stopnia, że ​​prezes Qantas przyznał, że flota jest przestarzała. Doprowadziło to do kiepskich wnętrz. Awarie techniczne. Opóźnienia w łańcuchu.

Zmianie uległ także program Qantas Frequency Flyer.

Liczba przyznanych punktów spadła. Zniknęły loty biznesową i pierwszą klasą. Opłaty za wymianę biletów lotniczych Emirates gwałtownie wzrosły. Ceny biletów-nagród wzrosły tuż przed pandemią. Punkty Plus Pay straciły na wartości.

W ostatnich miesiącach swojego życia zaprosił dyrektora generalnego American Airlines Douga Parkera, aby dołączył do zarządu.

Dziedzictwo Parkera? Uszczelnianie wnętrz.

Widzimy to teraz. Miejsca są zatłoczone. Brak miejsca na nogi. Wynik strategii Joyce’a.

Czy był dobrym przywódcą?

Joyce chce, żebyśmy mu współczuli. Stres związany z prowadzeniem linii lotniczej w czasie globalnej pandemii jest ogromny. Dzięki temu stanowisku stał się niezwykle bogaty. Nikt nie przykładał mu pistoletu do głowy.

Ale spójrzmy na liczby.

Pod rządami Joyce’a Qantas zapewnił roczny zwrot w wysokości 7,5%, przy założeniu, że dywidendy zostaną w całości ponownie zainwestowane.

Porównaj to z ASX 200 przy 8,6%. Oraz S&P 500 na poziomie 13,9%.

Inwestycja w Qantas w wysokości 10 000 dolarów na początku jego kadencji byłaby dziś warta 29 100 dolarów.

Te same pieniądze na S&P 500 byłyby warte 68 000 dolarów.

Joyce był nie tylko zły dla swoich klientów. Dla akcjonariuszy też nie było najlepiej.

Dał linii lotniczej przetrwanie. Ale kosztem etyki, prawa i zaufania.

Trasa jego książki to performans. Pisze historię na nowo, twierdząc, że był niezbędnym złoczyńcą. Twardy facet, który podejmuje trudne decyzje.

Jednak decyzje te często były nielegalne. Rozwiązania były często tanie. A co z przeprosinami?

Jest już za późno.