Na styku turystyki, finansów i nadzoru rządowego toczył się zakrojony na szeroką skalę proces. Złożono pozew zbiorowy przeciwko TD Bank i Airlines Reporting Corporation (ARC). Firmy rzekomo obchodziły zabezpieczenia prawne, zapewniając agencjom federalnym bezprecedensowy dostęp do prywatnych danych pasażerów.
Program inteligencji podróżniczej
W centrum afery jest spółka ARC, która zapewnia rozliczenia finansowe pomiędzy liniami lotniczymi a biurami podróży. ARC przetwarza rezerwacje podróży o wartości około 100 miliardów dolarów rocznie, tworząc ogromną bazę danych dotyczącą zakupów biletów w czasie rzeczywistym.
Zgodnie z pozwem ARC prowadziła program „Travel Intelligence”, który umożliwiał różnym agencjom rządowym – w tym IRS, FBI, Departamentowi Bezpieczeństwa Wewnętrznego, ATF, SEC i TSA – przeszukiwanie bazy danych zawierającej ponad 1 miliard rekordów. Nie było to wyszukiwanie ograniczone; Zgłoszono, że departamenty mogły żądać informacji na temat następujących parametrów:
– Imię i nazwisko pasażera;
– Trasy podróży;
– Szczegóły taryfy;
– Metody płatności;
– Numery kart kredytowych.
Omijanie mechanizmów ochrony prawnej
W normalnych okolicznościach rząd federalny nie może po prostu patrzeć na prywatne życie finansowe obywatela. Aby uzyskać dostęp do poufnych informacji, agencje muszą przestrzegać rygorystycznych protokołów prawnych, takich jak uzyskanie nakazu sądowego, wezwania do sądu lub formalnego wniosku administracyjnego.
W pozwie zarzucono, że sprzedaż tych danych była celową próbą obejścia tych zabezpieczeń przy użyciu dwóch głównych podstaw prawnych:
- Ustawa o prawie do prywatności finansowej: Ta ustawa zabrania instytucjom finansowym udostępniania rządowi dokumentacji klientów bez pozwolenia lub wskazówek prawnych. Co najważniejsze, prawo chroni informacje „pochodzące z” dokumentacji finansowej. Powodowie twierdzą, że ponieważ zakupy biletów lotniczych są powiązane z kartami kredytowymi, dane sprzedawane przez ARC stanowią chronione informacje finansowe.
- Ustawa Gramm-Leach-Bliley: Ustawa ta nakłada na instytucje finansowe obowiązek zachowania przejrzystości w zakresie udostępniania niepublicznych danych osobowych i daje konsumentom prawo do „rezygnacji” z takiego udostępniania. W pozwie zarzucono, że zapewnienie bezpośredniego dostępu do władz rządowych z możliwością przeszukiwania wykraczało daleko poza oczekiwania konsumentów.
„Szara strefa” prawa: kto jest odpowiedzialny?
Główna trudność tego procesu polega na skomplikowanym określeniu technicznym i prawnym: kto faktycznie „był właścicielem” danych?
Obrona rządu będzie prawdopodobnie opierać się na fakcie, że nie zwrócił się on do TD Bank o udostępnienie dokumentacji; zamiast tego kupili raporty od ARC, organizacji nastawionej na zysk. Rodzi to ważne pytanie prawne: Czy te dane „pochodzą z banku”, czy są to „dane dotyczące transakcji branży turystycznej”?
- Argument powodów: Ponieważ przepływ transakcji obejmuje informacje o płatnościach przetwarzane przez TD Bank, informacje te są z natury informacjami finansowymi i powinny być chronione przepisami dotyczącymi prywatności.
- Argument pozwanych: ARC jest komercyjnym dostawcą danych, a nie bankiem. Dlatego też dane, które sprzedają, stanowią produkt komercyjny, a nie zapis bankowości prywatnej podlegający ustawie o prawach do prywatności finansowej.
Dlaczego to jest ważne?
Sprawa ta podkreśla rosnącą tendencję do wykorzystywania prywatnych korporacji jako „brokerów danych” dla rządu. Zamieniając prywatne transakcje w komercyjne bazy danych z możliwością przeszukiwania, firmy mogą stworzyć tylne drzwi dla nadzoru rządowego, omijając tradycyjną kontrolę sądową.
Jeśli sądy uznają, że komercyjne bazy danych zawierające informacje dotyczące podróży związane z płatnościami podlegają przepisom dotyczącym prywatności finansowej, stworzy to potężny precedens w kwestii tego, ile informacji korporacje mogą legalnie sprzedać rządowi.
Wniosek
Pozew ma na celu ustalenie, czy sprzedaż danych dotyczących podróży i płatności była legalną transakcją biznesową, czy też nielegalnym wybiegiem mającym na celu umożliwienie rządowi dostępu do życia prywatnego obywateli bez nakazu sądowego.























